"Poradnik" około świąteczny

Dookoła pełno poradników jak przetrwać święta. To tym razem moje 5 groszy.
Szczerze nie dostaniesz tu magicznej recepty ale tylko moje zdanie. Jeżeli nie jesteś zawodnikiem, który szykuje się do zawodów np. najbliższych debiutów.. to po prostu zjedz. Zjedz to na co masz ochotę. Zjedz ulubione pierogi czy sernik, który uwielbiasz. Nie mówię tu o ładowaniu w siebie niebotycznych ilości aż do bólu brzucha ale o normalnie spędzonym czasie z rodzina i najbliższymi. Uśmiech mamy/babci/żony/siostry, której mówisz ze to najlepsza potrawa/ciasto na świecie jest bezcenny. To co mamy doceniamy dopiero w momencie kiedy możemy to stracić. Mimo tego, że do kościoła zawsze mam nie po drodze, świąt tak naprawdę nigdy nie lubiłem to w momencie świadomości, że na następnej wigilii kogoś może zabraknąć jestem po prostu wdzięczny, że kolejny raz mogę usiąść przy stole z najbliższą rodziną. Poza tym kilka kawałków ciasta formy nie zniszczy. Forma raz jest a raz jej nie ma… Uwierz, że są rzeczy ważniejsze niż trzymanie czystej michy przy wigilijnym stole i posiadanie kraty na brzuchu. Tak piszę to z własnego doświadczenia. Kiedy nawet nie myślałem o startach potrafiłem trzymać czystą michę na wigilii.. Z perspektywy czasu i zebranego doświadczenia wiem, że było to głupie. Ale dorosłem i mam teraz swoje zdanie na ten temat. A jeżeli boisz się wyrzutów sumienia to porostu zapracuj na wigilijną kolacje… przetrenuj ciężko poprzedzający tydzień. Możesz dorzucić post i zacząć jeść dopiero od kolacji. Zróbcie jak uważacie ale tak żeby było to zgodne z waszym sumieniem. Jeżeli nie jesteś zawodnikiem, który przygotowuje się do zawodów i jest już w reżimie dietetycznym to fit life style ma być dodatkiem do waszego życia a nie nim rządzić i uwierać niczym kamień w bucie.

           

Wszystkie prawa zastrzeżone www.fitheroes.pl
projekt i wykonanie: